Blog > Komentarze do wpisu
fshut, słonice-czyli gówno prawda

Mam dziś wyjątkową wenę więc załączam jeszcze jeden wpis. O czymś zupełnie innym. I tak z reguły będzie ;P

Tym razem o dysortografi (bo tak się to chyba nazywa??) czyli chorobie właściwie nie wiem czego. Bo co jest chore gdy osoba popełniła błąd ortograficzny? Ręka, która zamiast ó napisała u czy mózg który nieprawidłowo pomyślał która z nich powinna być w danym wyrazie użyta? 

Dziś znamy już wiele dziwnych chorób, na które nie ma lekarstwa. Ale czy dysleksja to choroba? A moze poprostu choroba na lenia???

Prosty przykład: w podstawówce robiłam straszne błędy ortograficzne. I w czasie gdy moja mama tłukła ze mną regułki kiedy co sie pisze, jakie są wyjątki od tych reguł i na co ó sie wymienia inne mamusie zapieprzały z dziećmi do lekarza od nie wiem czego, że ich dziecko jest ułomne i niestety za cholerę nie umie ortografii, nigdy sie jej nie nauczy (mimo że nikt nawet nie spróbował nauczyć takie dziecko).

Wiadomo, nikt nie jest ideałem i kazdemu zdarzą się błędy. Napewno każdy ma jakieś słowo lub kilka, w których waha sie jaką literę wpisać: ó czy u? rz czy ż? Ale to jest przecież normalne! A czy normalnym jest robić z dziecka kalekę, właściwie "bo tak wygodnie"?

Nigdy nie zapomnę mojej koleżanki z podstawówki: dość dobrze sie uczyła, robiła w tej nauce postępy i przede wszystkim uczyć sie chciała. Pewnego dnia przyszła z zaświadczeniem że jest dysortografikiem. Bardzo mnie to zdziwiło, więc-jak to ja-od razu spytałam sie, po co to. Powiedziała: "mama powiedziala ze tak będzie wygodniej. No i będę miała lepsze oceny z polskiego". Od tego czasu przestała zaprzątać sobie głowę ortografią, mimo że na początku lepiej ją umiała niż ja. Czy naprawdę dysortografia została wymyślona po to, by pomóc dzieciom??

ok, postaram sie być tolerancyjna. Rozumiem, jeżeli ktoś nie pamięta wszystkich wyjątków. Że czasem mu sie coś pomyli. Ale zeby nie nauczyć sie kiedy na przykład ó wymienia sie na o i dlatego piszemy ó a nie u?? Że gdy ch wymienia się na sz to trzeba wpisać ch a nie h? Czy to jest takie trudne? Całą podstawówkę, a nawet gimnazjum się to wałkuje! To tak samo, jak nie móc sie nuczyć że 2x2=4,a nie 2. Albo że bitwa pod Grunwaldem była w 1410 a nie 1041 na przykład. Bo to przecież tez podobnie wygląda! No i czy nie wszystko jedno gdzie jakie cyferki będą?

Niestety, nie jestem w stanie zrozumieć tej "choroby". Dla mnie osoba która nie potrafi (a raczej nie chce) sie nauczyć kilku reguł jest zwykłym leniem. Bo wszystko mogę zrozumieć-wyjątki, dziwne wyrazy nie za często używane i inne pierdolety. Ale żeby się nie nauczyc kilku reguł-przepraszam-ale to lenistwo. O czym wielu moich znajomych dyslektyków doskonale wie i nawet zgadza sie ze mną, że w pewnym momencie byli za leniwi...

Mamo i tato, dziękuję że nie daliście się głupiej modzie robienia z dziecka debila-półgłówka który nie może przez jakże długi okres edukacji nauczyć sie kilku reguł! Dzięki Mamo, że siedziałaś ze mną w podstawówce w domu przy książkach do ortografii i dzięki Tobie mogłam się tego nauczyć!  Stokrotne dzięki!!

czwartek, 26 lutego 2009, ksiezniczka1989

Polecane wpisy

  • "Badania" agroturystyki

    I znów będzie coś z mojego małego życia codziennego... (wiem, że nie zaczyna sie zdania od "i" ale tu użyłam tego celowo :D tak na w razie czego infor

  • Wstępo-początek

    No tak... No i zaczęło się po raz setny moje niby pisanie w internecie. I tak pewnie znając życie gówno z tego wyjdzie ale chociaż spróbuję. Mój talent pisarski

Komentarze
2009/02/26 01:52:41
wystarczy dużo czytać i mieć jako-taką pamięc wzrokową. i wkuwanie regułek nie jest potrzebne.
pisanie na klawiaturze uwstecznia.

co do reszty (lenistwa) się zgadzam.
-
tomkattkk
2009/03/01 01:10:44
To żeś pojechała po ludziach :P Mylisz troszkę dysortografie i dysleksję. Ja mogę uwierzyć jedynie w dysleksję, bo może być tak, że mózg człowieka jest delikatnie upośledzony i może mieć problemy z zapamiętywaniem, wymową, pisaniem itd. I to nie ulega wątpliwości. Złem jest to, że ktoś tą chorobę upowszechnił i dał taką ulgę, że człowiek dostaje papier na dysleksję i pocałujta w dupę wójta. On ma papier i nic nie musi robić. Zdecydowanie lepiej było, gdy o tej chorobie nikt nie słyszał i człowiek pracował nad sobą, bo nie miał "papierowego" przyzwolenia na spoczęcie na laurach.

Moja mama zrobiła po jakimś czasie ze mnie pół główka i zaprowadziła mnie do poradni, bo mam brzydkie pismo. To jest naprawdę udowodnione, że ma rozregulowaną synchronizację ręki z okiem, bo w życiu nie narysuję prostej linii, kółka, literki itd. No niestety. Mam to udowodnione, ale w przeciwieństwie do wielu nie wykorzystuje tego. Nie będę się starał od dłuższy czas na maturze, nie będę każdemu odmawiał pisania, bo jak chce to jedną stronę będę pisał godzine, ale napisze czytelnie i w miarę ładnie :) Pracuje cały czas nad sobą mimo iż zdaję sobie sprawę o daremności tego :(

Także główna myśl to: Nie potrzebne upowszechnienie tego typu chorób, bo ludzie poszli na łatwiznę.