RSS
niedziela, 01 marca 2009
"Badania" agroturystyki

I znów będzie coś z mojego małego życia codziennego... (wiem, że nie zaczyna sie zdania od "i" ale tu użyłam tego celowo :D tak na w razie czego informuję fanatyków ortografii, składni, szyku zdania bla bla bla)

Studiuję sobie spokojnie na mojej kochanej uczelni (tu: nie ironia-naprawdę lubię tą szkołę :) i zlecono nam taką oto "pracę": każdy musi w 3 gospodarstwach agroturystycznych przeprowadzić ankietę. Ankieta składa sie z 4 stron A4, pytania są dość łatwe,można na nie swobodnie odpowiadać, nikt nie powinien poczuć się urażony. Ogólnie-fajne zadanie. Tyle że mnie to już do szału doprowadza :/ Ktoś kto wymyślił to zadanie miał z całą pewnością dobry pomysł. W końcu popracujemy trochę w terenie a nie tylko będziemy siedzieć na dupach w szkole i słuchać (choć tak naprawde niewielu z nas potrafi słuchać). Tak więc, nie przeciągając dłużej, uważam że jest to nie głupi pomysł żeby zająć studentów. Ja też mam swoje 3 gospodarstwa agroturystyczne, w których mam przeprowadzić badania. No i tu właśnie zaczynają się schody. W pierwszych dwóch osoby wyraziły zgode na to, żebym przyjechał, a oprócz tego okazało się że jest to rodzina i mieszkają naprzeciwko siebie. Umówiłam sie z nimi na ten sam dzień, w odstępie półgodzinnym. Pomyślałam sobie-fajnie, w 1 dzień oblecę 2 gospodarstwa... Jednak tak łatwo nie będzie. Dziś pani z jednego dzwoniła do mnie że niestetyy nie będzie jej w domu. Ok-rozumiem, każdy ma swoje sprawy naprawdę nic sie nie stało, poza tym że mój zacny plan legł w gruzach. No ale chociaż (mam nadzieję) załatwię dzisiaj pierwsze z gospodarstw. Drugie jeszcze zdążę.

Co do trzeciego... Dzwoniłam do pani, opowiedziałam o całej sytuacji, że chodzi o to i o to, w który dzień można przyjechać itd. Pani stanowczo mi odmówiła (a powiedziałam że mam 2 tyg na przeprowadzenie tej ankiety-czy to tak mało?) No więc musiałam przez taką odmowę pani, której gospodarstwo podobno współpracuje ze studentami bo na wykazie od pana profesora były tylko takie, iść znów do szkoły  w dzień powszedni kiedy to nie mam zajęć, znaleźć pana profesora opowiedzieć o tym i wziąć nowe gospodarstwo. Oczywiście, mogłam jeszcze napisać maila, tyle że albo go źle spisałam, albo mam problemy ze skrzynką albo naprawdę taki mail nie istnieje. Wzięłam to (już czwarte) gospodarstwo i dzwoniłam dzisiaj. Pan sie zgodził, tyle że na środę, a że ja nie mam samochodu no to wiadome że będę musiala zapierniczać na przystanek, potem z powrotem, a w międzyczasie jeszcze szukać tego gospodarstwa...

Podsumowując: pomysł fajny, ale mam wątpliwości co do tego, czy to właśnie w taki sposób miało wyglądac owe "badanie" agroturystyki. Dzwonienie, proszenie, opieprzanie przez innych typu "No prosze pani! My tu ciężko pracujemy!" (tak, tak... przy 3 pokojach na takich kwaterach jest w końcu tyle pracy... szczególnie w sezonie zimowym :/)... Chyba nie o to chodziło.  Może lepiej byłoby gdyby każdy szukał tych gospodarstw na własną rękę?? No, tylko że wtedy gospodarstwa dublowały by się, dużo osób spisywało by gotowe wyniki itd... Więc najlepszego wyjścia nie ma.

Daje mi to strasznie dużo do myślenia, a że mi zależy na tych studiach i to nawet bardzo (jak zresztą niewielu osobom ode mnie  z roku) to chciałabym wykonac tą pracę solidnie i na czas. Cóż, pozostaje mi tylko trzymać kciuki za samą siebie, żeby wszystko zostało przeze mnie wykonane tak, jakbym tego chciała. Ale czy to tylko ode mnie zalezy?

11:53, ksiezniczka1989
Link Dodaj komentarz »
Zakładki: